Budzi mnie rano hałas- chłopaki szykują się na pierwszy dzień w nowym przedszkolu. Normalnie bym jeszcze drzemała, bo jest bardzo wcześnie, ale jakaś nieokreślona ciekawość i lekki stres nie dają mi dalej odpłynąć.
Wchodzi tata. Siada na brzegu łóżka. Nie mógł spać- stresuje się jakby sam miał tam iść. Ach ci rodzice!
Patrzymy na synka: Uśmiech od ucha do ucha. Skacze po łóżku i pyta : "Idziemy już? Idziemy? Gdzie mój plecak? Gdzie są kapcie?".





